Nekrolog z Magazynu Krzeszowickiego:
Andrzej Strzednicki 1946-2006
Zawsze dążył do celu
Nauczył nas, że zawsze trzeba dążyć do celu i nigdy nie warto iść na łatwiznę. Nikt go nam nie zastąpi – żegnają z żalem Andrzeja Strzednickiego dziewczyny z krzeszowickiego zespołu Bandoneo.
Andrzej Strzednicki mieszkał w Krakowie. Przez ostatnie 2,5 roku był instruktorem w Krzeszowickim Ośrodku Kultury. Prowadził zespół wokalno - taneczny. Choć nie interesowały go nagrody i wyróżnienia, Bandoneo wielokrotnie wygrywało liczne konkursy. Niedawno byli nawet w Budapeszcie.
- Chciał stworzyć jedyny w Polsce zespół, w którym każdy z członków grałby na instrumencie, tańczył i śpiewał. Był muzykiem z wykształcenia. Grał na wielu instrumentach. Przez jakiś czas związany był z Piwnicą pod Baranami i klubem Pod Jaszczurami. Powtarzał zawsze, że najważniejsza jest miłość do tego, co się robi. On naprawdę to kochał – podkreśla przyjaciel Andrzeja Strzednickiego, Piotr Lorenc-Karcz.
Przez wszystkich, którzy go znali, uznawany był za człowieka o wielkim sercu i ogromnym poczuciu humoru.
- Wielokrotnie opowiadał nam ciekawe historie ze swego życia, po to, by łatwiej było nam zrozumieć, czego od nas oczekuje. Był perfekcjonistą i wzorem dla nas. Potrafił wszystko zagrać. Miał nuty w głowie. Nigdy się nie wywyższał. Co piątek czekałyśmy na zajęcia z nim, ćwicząc nieraz po pięć godzin – mówią jego uczennice z Bandoneo.
Przez wiele lat Andrzej Strzednicki pracował z dziećmi. Prowadził zespoły muzyczne i taneczne głównie przy krakowskich ośrodkach kulturalnych. Ostatnim był krzeszowicki.
- Swój życiorys zawodowy zaczynał i skończył w Krzeszowicach. Wiele lat temu pracował w tutejszej szkole muzycznej. Pamiętam, że gdy przyszedł do mnie pierwszy raz, nie pytał ile będzie zarabiać, tylko co będzie robić. Zawsze bardzo skromny, wiele uwagi poświęcał innym, nigdy nie mówiąc o swoich problemach. Był wspaniałym człowiekiem i moim wielkim przyjacielem – podkreśla dyrektor Krzeszowickiego Ośrodka Kultury, Maciej Liburski.
- Darzył dzieci wielką miłością. Potrafił przyjeżdżać do Krzeszowic na kilka dni przed występem Bandoneo, aby z nimi ćwiczyć i dodawać odwagi. W lutym zachorował na zapalenie płuc – opowiada Piotr Lorenc-Karcz.
Od tego momentu jego stan zdrowia gwałtownie się pogarszał. Choć nie był w stanie przyjeżdżać na próby, dziewczyny ćwiczyły same. Chciały pokazać mu, jak wróci, że wiele się nauczyły.
- Napisałyśmy nawet do niego list, żeby wiedział, jak bardzo dla nas jest ważny, że czekamy na niego. Nie zdążyłyśmy go wysłać – dziewczyny spuszczają ze smutkiem głowy.
Andrzej Strzednicki zmarł 14 czerwca 2006 roku. Miał 60 lat. Pochowano go na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
(es)Artykuł z Gazety Krakowskiej informujący o inicjatywie upamiętnienia Andrzeja Srzednickiego:
Artykuł z pisma Kropki:




Szanowni Państwo, nagrobek został już postawiony z końcem lipca 2017 roku.
OdpowiedzUsuń36 years old Environmental Tech Randall Rand, hailing from Kelowna enjoys watching movies like "Out of Towners, The" and Skiing. Took a trip to Town Hall and Roland on the Marketplace of Bremen and drives a Bentley Litre Supercharged Le Mans. strona domowa
OdpowiedzUsuń